Sex liceum |
||||||||||||||||||||||||
|
Młode zboczone i napalone nastolatki pragną ostrego sexu z finałem w ich słodkich bużkach. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Amatorki :: Anal :: Azjatki :: BDSM :: Blondynki :: Brunetki :: Dojrzałe :: Fetysze :: Geje :: Grupowy :: Gwiazdy Porno :: Hardcore :: Interracial :: Laski :: Latynoski :: Lesbijki :: Murzynki :: Nastolatki :: Oral :: Owłosione :: Pissing :: Puszyste :: Rajstopy :: Rude :: Shemale :: Wielkie Cyce :: Wielkie Kutasy :: Wytryski :: Zabawki :: Młode piękne licealistki w sex akcji. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
No przepraszam ale czy to jest jakiś wielki problem? - Oczywiście tu chodzi o nasze dzieci. Dyskusja rozgorzała jeszcze mocniej. A wszystko przez marne parę replik obrazów i wiersze pod nimi. Wszystko by było dobrze gdyby nie to, że dzieła te były erotykami. W szkole podstawowej nikt nie wyobrażał sobie takiej dekoracji sali od polskiego. Zebranie z nauczycielką odbyło się w trybie pilnym i wszystko zgodnie z polityczną poprawnością powinno się skończyć błyskawicznie gdyby nie podzielone opinie rodziców. - Nasze dzieci chodzą dopiero do szóstej klasy i już mają się o tym uczyć. - Ależ to jest sztuka, ona nie uczy tego co pani dziecko powinno wynieść z domu. - Pan jest bezczelny. - Kolega ma rację. – odezwał się jeden z rodziców przerywając kłótnię. – To jest erotyk... dzieło sztuki, Mickiewicz też pisał erotyki. - Ja uważam, że to pornografia! - Radzę wrócić do książek z liceum. |
||||||||||||||||||||||||
|
- Nie emanujmy golizną... - Kto to jest? – zapytał Piotr siedzącego obok rodzica pokazując skrycie na siedzącą nieco na uboczu kobietę, która przed chwilą zabrała głos. - A nie wiem, poczekaj. Tak, to matka ten nowej uczennicy... - Nowej, a tak Julia coś mi opowiadała o nowej koleżance. Ale co ona taka na uboczu. - A dziwisz się, kto ją tu zna. - Proszę pani golizna jest wszędzie. Zainteresowała by się pani tym co ogląda pani córka w Interencie. – rzucił Piotr. - Nie pan będzie wychowywał moje dziecko? – odburknęła matka nowej uczennicy. - Trzeba od początku otaczać dzieci pięknem... – mówił to kierując słowa właśnie to tej kobiety. - Panie Kowalewski daj pan spokój i tak o wszystkim zadecyduje dyrekcja. – odparła zmęczona już tą niepotrzebną kłótnią nauczycielka. Zebranie kończyło się. Piotr w towarzystwie znajomych opuszczał salę. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Kątem oka zobaczył tą kobietę. Podszedł. Przedstawił się. - Nie chciałem pani pouczać w gestii wychowania. - To już nieważne. Kobieta spuściła głowę. Miała długie, lekko kręcone blond włosy. Twarz śniadą lecz oczy szare i nieco zagubione. Nie była kobietą z okładek pism. Piotr zawołany szybko od niej odstąpił, a ta spokojnym krokiem poszła w stronę wyjścia. - Daj jej spokój. Dziwna jakaś. – mówił rodzic który wcześniej siedział przy Piotrze. - Nie ma się co dziwić, z całą rodziną przyjechali z Kłodzka. – dodała jedna z kobiet. – Trochę ma zacofane pomysły. Nie przejmuj się nią Piotrze, nie zrozumie nas. - Racja. Piotr wrócił do domu, rozwodnik z jednym dzieckiem, ukochaną Julią. W swych czterech ścianach nie mógł się odnaleźć. Krążył od kuchni od pokoju. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
. Podglądał swą córkę czy się uczy i sam próbował coś napisać, bo czas oddania pierwszych reportaży zbliżał się. Jednak siadając przed komputerem nie mógł się skupić. Pocił się, co rusz popijał wodę. Czekał by jego pociecha zasnęła, by obejrzeć film dopiero co ściągnięty z Sieci, ale i on go nudził... Senne marzenia oscylowały wokół jednego tematu. Julia była chyba już za duża aby odprowadzać ją do szkoły, ale Piotr uparł się następnego dnia, że ją podrzuci, by nie spóźniła się. Dla dziewczynki wchodzącej w wiek nastoletni był to tzw. obciach, ale cóż była szybciej. Całus, całus, pa, pa i plecak zniknął za bramą szkoły. Piotr nie odjeżdżał. Zsunął się w dół, skrył w fotelu. Czekał. Ulicą naprzeciwko szła kobieta, szła powoli, równo stawiając krok, do znudzenia przemierzając ten sam dystans co dnia. Miała na sobie kremowy kostium, długie spodnie i kurtkę. Spuszczając wzrok nie dawała sobie spojrzeć w oczy. Kilka kroków przed nią szła razem z koleżanką dziewczynka, jej córka. Inni rodzice omijali ją, bez żadnego „Dzień dobry” tylko nieraz pociechy wymieniały między sobą krótkie „Cześć”. Piotr przyglądał się jej uważnie, jednak gdy była o krok od jego samochodu, szybko zasłonił twarz. Chyba go nie zauważyła, lub po prostu nie zwróciła na to uwagi. Mężczyzna czuł lekkie ciepło. Twarz jego poczerwieniała, ciało naprężyło się. Przycisnął pedał gazu. Samochód ruszył z piskiem. W lusterku ujrzał jak kobieta ogląda się za pędzącym autem. Po przejechaniu paru metrów mężczyzna opanował się. Odzyskał zimną krew. Zakręcił. Stał w odpowiednim miejscu by zaobserwować jej ruch i nie być rozpoznanym. Czekał parę minut. Wyszła ze szkoły zahaczając jeszcze o sklep. Trzymając torby sunęła leniwie do domu. Na jej twarzy rysowało się znudzenie. Oczy były bez wyrazu... Prosta, dość atrakcyjna kobieta z zakupami. Jednak w tym splinie było coś pociągającego. Spod luźnego kremowego kostiumu rysowała się zgrabna sylwetka. Szczególnie nogi. Piotr powoli wysiadł z auta i śledził ją. Szedł w bezpiecznej odległości, by w końcu stanąć pod budką telefoniczną. Udając, że chce gdzieś zadzwonić spoglądał na nią wchodzącą do bramy starego budynku. Parter – zauważył, okna wychodzące na ulicę. Stał jeszcze przez chwilę w pomarańczowej budce czekając na to, by pokazała się w oknie. Daremnie. Duże plastikowe okna szczelnie były zasłonięte firaną. - Tato! – Julia z pretensjami weszła do domu. – Upierałeś się aby mnie wozić, a zapomniałeś mnie odebrać. - Przepraszam kruszynko, wypadło mi z głowy. - Tata Michała musiał mnie przywieść. Dałeś palmę. - Przepraszam jeszcze raz.... A tata Michała może jest na dole. - Chyba jeszcze nie odjechał. - Zawołaj go! - Sam go sobie zawołaj. – obrażona Julka zamknęła się w pokoju. Piotr w ostatniej chwili złapał kolegę. W zamian za naprawienie jego głupiego błędu zaprosił go na górę... - Coś ty taki zalatany o dziecku zapomniałeś!? - Nie... byłem zajęty... Pamiętasz może tą nową matkę na zebraniu. - Kogo, a... i co? - Znów ją widziałem, czemu jest taka oschła. - Piotrek daj sobie lepiej spokój. To mężatka, a jej mąż to trep. - Trep? To znaczy, że często nie ma go w domu! - Trep, to znaczy przypierdoli ci równo. - Dziecko jest za ścianą. Żona żołnierza, samotna... leniwa, czekająca na powrót. - Powiedz szczerze chcesz się z nią przespać. - Z kim będziesz spał, tato! – usłyszała to Julia, próbując się zemścić na ojcu. Zmieszani mężczyźni szybko przerwali rozmowę, a Piotra czekało jeszcze długie odkręcanie swoich słów. Noce stawały się dla Piotra mordęgą. Przesiadywał przed komputerem, lecz nic nie mógł napisać. Wspominał nawet mimo woli tą kobietę, a szczególnie jej piersi, które mocno ścisnęła chyba za małym stanikiem. Gdy przechodziła koło jego samochodu, jej biust wysuwał się spod bielizny. Biała bluzka kryła jednak cały obraz. Skryty nocą zaczął znów się onanizować. Nie współżył od czasu rozwodu, a uważał się za porządnego i nie chciał prostytutki. Czyniąc to zastanawiał się co go w ogóle w tej kobiecie podnieca. Nie zdołał sobie odpowiedzieć. - Dzień dobry. – odważył się zaczepić ją na szkolnym korytarzu. - A to pan. – poznała go. - Pani cały czas się gniewa. - Tamta sprawa chyba jest już zakończona. - Ale ja bardzo bym chciał przeprosić. - Dałby pan spokój. Zajął się dzieckiem. Kobieta i mężczyzna czekali na swoje dzieci. Zza rogu wyszyły w końcu, razem. Były wesołe i zadowolone, wyraźnie się zaprzyjaźniły. - Cześć tato. Mogłabym pójść od razu do Agi, pouczyłybyśmy się. – Julia spojrzała na ojca, później na matkę nowej koleżanki. W jej oczach nie ujrzała aprobaty, raczej obojętność. - Jak pani pozwoli? - Dobrze, oczywiście. - Odebrałbym cię koło szóstej. Tylko gdzie pani mieszka? – zapytał Ta podała mu adres od niechcenia, tak jednak aby nie zrazić dzieci. - Najwyraźniej nasze pociechy łatwiej mogą się dogadać. – rzucił Piotr na koniec Wracając do domu, sam, rozpraszając się w czasie jazdy snuł marzenia. Miał dziecięcą nadzieję, że gdy przyjedzie pod wskazany adres ona otworzy mu w lekkim ubraniu. Zaprosi na kawę, a dziewczynki koniecznie będą chciały jeszcze zostać. Wtedy dorośli zajęliby się sobą. Podnieceni rozpoczęliby pieszczoty, by w końcu zedrzeć z niej spodnie wraz z bielizną, i do skrywanej, tajemniczej waginy wsunąć swego fallusa i pieprzyć ją dziko zasłaniając usta, bo dzieci za ścianą, a zaraz wróci mąż. - Uważaj jak jeździsz!!! – wydarł się kierowca, gdy Piotr lekko zjechał na przeciwległy pas. Rozpalony z marzeń i niebezpieczeństwa mężczyzna zahamował. Opanował się. Godzina szósta nie przyniosła nic ekscytującego. Najwyraźniej takie sceny można tylko przeczytać w erotycznych opowiadaniach w Sieci... Julia wróciła zadowolona i jedynym novum było poznanie jej imienia. „Pani Grażyna, mama Agi prosiła bym częściej wpadała: mówiła Julka. Piotr nie był zdolny do głębszego wypytywania córki. Żyjąc na jednym osiedlu nie trudno się spotkać, trudniej gdy setka oczu patrzy porozmawiać. Przyjaźń córki bardzo dużo dała Piotrowi. Samotny mężczyzna mógł od czasu do czasu pytać Julię co u przyjaciółki, a z matką też miał jakieś tematy. Jednak cały czas Grażyna pozostawała zmanierowaną kobietą z Kłodzka. Po spotkaniu w sklepie mężczyzna miał nieodpartą pokusę odprowadzenia jej. Rozmowa z nią była dość trudna. Jej głos był zbyt niski by przyjemnie rozbrzmiewał w uszach. Jednak w miarę kolejnych kroków język jej się rozplątywał i z kobiety która nie miała raczej z kim porozmawiać zamieniała się w paplę. Rozmowa oscylowała wokół córek a Grażyna starała się grać ekspertkę, bo przecież jej córka już się wygadała, że Julka nie mieszka z mamą. Piotr rozpraszał się spoglądając na jej strój. Miała na sobie czarny kostium. Wyglądała elegancko w wysokich szpilkach i spódniczce... Jej kształtne nogi blade na tle materiału pociągały. Szpilki powodowały napięcie się łydek, strzelających w górę, by wypełnić się tworząc jędrne uda. Lubiła pokazywać swe zgrabne nogi, często chodząc w spódniczkach. Niejedna nastolatka mogłaby pozazdrościć nóg tej kobiecie w wieku balzakowskim. Jednak twarz trzydziestolatki często przysłaniana puklami jej cieniowanych blond włosów nadal była zagadkowa. Siada po wakacjach, lecz znudzona i bez wyrazu. Nawet uśmiech był jakiś szary w jej wykonaniu, a w obecności Piotra uśmiechała się coraz częściej. Byli już na miejscu... - Julia wczoraj coś zostawiła, jakieś zeszyty, pamiętniki. Wziąłby pan je teraz. - Oczywiście. – widać było błysk w oku Piotra. Kobieta chciała otworzyć drzwi do mieszkania, gdy on chwycił... telefon komórkowy który zawibrował mu w kieszeni. Wyłączył go. Grażyna była już w przedpokoju, witała się z mężem. Mężczyzna , brunet o wysokim czole, mało wysportowany jak na żołnierza przedstawił się i przez czas poszukiwania zeszytu bądź pamiętnika prowadził z gościem kurtuazyjną rozmowę, z której i tak nic nie wynikało. Piotr zdołał rzucić jeszcze okiem na zdejmującą buty Grażynę. Mąż zamknął drzwi. Piotr ze spuszczoną głową wyszedł od naczelnego gazety. Reportaż pisany w pośpiechu nie spodobał się. Premia przeszła koło nosa. W takich momentach każdy szum był denerwujący, a co dopiero dzwonek komórki. Na ekranie wyświetlił się nieznany numer. - Słucham! – powiedział ostro. Po drugiej stronie słuchawki panowała krótka cisza. Ktoś się wahał. W końcu przemówił. - Tu mówi mama Agnieszki... czy pan Piotr. - Tak... - Mam do pana ogromną prośbę. – mężczyzna momentalnie zdał sobie sprawę z kim rozmawia. - Słucham - Jutro Aga idzie do ZOO i bardzo by chciała zabrać pana córkę. Czy możemy ją wziąć. - Jeśli zechce? - Oczywiście. To może porozmawiamy jak pan ją dziś odbierze. - Dobrze. Chandra utraconych pieniędzy była dominująca. Piotr zawitał do domu Grażyny z lekkim zmęczeniem. Na stole leżała już kawa i ciastka. Nie było męża. Dopiero po krótkiej rozmowie powiedziała, że mąż często jeździ do jednostki, lecz mówiła to bez przekonania. Pogawędka szybko z tematu ZOO przeszła na coś innego. - Pani nadal sprzeciwia się tej wystawie w szkole... - A dałby pan spokój. Takie tam, golizny, nie wypada. - Ale to sztuka - Proszę pana nie taką sztukę widziałam. - Pani jest wierząca, nie widuję pani w kościele. - Chodzę, ale tak czasami. A pan chodzi i takie rzeczy. - Ale tam są takie nagie aniołki. - Zabawny pan jest. – zaśmiała się z gestu ukazującego „małość” tych aniołków. - Trudno chyba pani tak samemu siedzieć w domu? - Trudno, ja mam męża, a pan jest sam. Powinnam o to pana spytać? - A to długa historia.... I tak zaczął pleść o swej byłej żonie. - A może coś nie tak był z ... pan wie, znaczy wiesz? - Z pożyciem... nie było wszystko OK. powinienem o to ciebie zapytać. Mąż nieraz długo nie wraca. - Ale gdy wróci, to tak dajemy... – roześmiała się, ale po chwili zamilkła. – Nie. Nic nie dajemy. - Jest źle. - Jak przyjedzie to zamiast się na mnie rzucić, jest zmęczony. Ja nie wiem czy nie mają jakiś dziwek w tym wojsku. - Na pewno nie. - A normalnie to 10 minut obowiązkowej biernej małżeńskiej miłości. - Bez przyjemności...? Atmosfera zaczęła gęstnieć. Grażyna zerwała rozmowę rzucając słowa: - No już chyba wystarczy tego ślęczenia dziewczynek przed komputerem. – szybko wstała i uciekła z oczu zelektryzowanego Piotra. Od tamtej sytuacji minęło wiele dni. Oboje jakoś wstydzili się słów jakie wtedy padły. Ich córki im bardziej się poznawały i im dalej płynął rok szkolny ograniczały swoje kontakty. Piotr nie odwoził już Julii, bo to „obciach”. Siedział długo przed komputerem, pisał. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Piotr wołał Julię nadaremnie, przecież była w szkole. Sam musiał otworzyć. W drzwiach stała Grażyna. Jak zwykle z mętnym obliczem. Zaprosił ją zdziwiony do środka. - Piotrze zawsze czegoś chciałeś ode mnie? - Ja... - Jeśli chcesz to dostać to zaprowadź mnie w jakieś ustronne miejsce. Piotr nie wierzył własnym uszom. Już prawie o niej zapomniał, była taka pospolita, ale wystarczyło wpatrzenie się w te małe szare oczy i... Zaprowadził ją do sypialni. Ta zrzuciła z siebie dżinsową kurtkę pozostając w białej bluzce lekko prześwitującej, ukazującej zarys jej stanika. - Tylko nie pomyśl sobie, że jestem lepsza od mego męża. Piotr już o niczym nie myślał, tylko mocnym pocałunkiem zamknął jej usta. Śliny pocałunek pełen namiętności, szaleństwo języków. Objął ją, przytrzymał. Wsunął dłoń pod jej bluzkę pieścił plecy, po omacku rozpinał jej stanik. Ona nie wypuszczała jego ust trzymając jego głowę w swych dłoniach. Mężczyzna spojrzał na jej śniadą twarz okraszoną zmarszczkami i lekkim makijażem. W szarych oczach zaczął dostrzegać błysk. Uśmiechnęli się, uspokoili. Grażyna zaczęła delikatnie rozpinać jego koszulę, by od czasu do czasu wycisnąć swe usta na jego szyi. W końcu nagi tors przyciągał jej wzrok. Przywarła do niego, gorącego, cudzego torsu... Piotr czuł zapach jej perfum i pot wchłonięty przez jej blond włosy. Półkręcone, cieniowane. Chwycił jej dłonie pieszczące jego brzuch. Podniósł je, pomogła mu zdjąć białą bluzkę. Stanik zsunął się bezwiednie. Blade, lekko zwisające, dojrzałe już piersi karmiącej niegdyś matki. Grażyna poczuła wstyd. Próbowała się zasłonić, lecz Piotr delikatnie muskał jej sutki. Jej mąż od dawna nie pieścił tak delikatnie jej biustu, obejmując go, całując, masując. Poczuła dawną rozkosz i wstyd pierwszych związków. Czuła jak jej białe spodnie zsuwają się i stała już przed nim w samej bieliźnie. Przywarła do niego, by jej taką nie widział. Wsunęła swe dłonie pod jego spodnie pieszcząc pośladki. Piotr jednak delikatnie popchnął ją na łóżko. Grażyna leżała zasłaniając swe piersi. Piotr kucnął. - Twój mąż tego ci nie zrobi. – szepnął i delikatnie zsuwał jej majtki. Łono okraszone włoskami, lekko zaniedbane, naturalne, bez depilacji itp. Łono już wilgotne muskane wargami przez Piotra. W końcu delikatnie całowane, pełne swego zapachu. Grażyna czuła rozkosz. Usta miała cały czas półotwarte łapczywie czerpiąc powietrze. Doświadczyła penetracji językiem. Ekstaza. Mężczyzna widząc płomień w oczach swej kochanki przerwał i zaczął pieścić te cudne nogi. Teraz z bliska nie pozbawione wad, ze śladami celulitu na udzie, z odrapaną piętą. Jednak nadal kształt był wspaniały. Kobieta jednak pragnęła. Chwyciła partnera za ręce i wciągnęła na łóżko. Leżał obok niej. Podniosła nogę i on wsunął swój fallus w jej waginę. Leżąc na boku rozpoczął penetrację.... Delikatnie, całując ją w szyję, widząc zarys jej biustu. Grażyna zaczęła jęczeć swym niskim głosem. Jednak ta pozycja była niewygodna. Szybko przybrali pozycję klasyczną. Jednak po paru ruchach bioder kobieta przestraszyła się. Powiedziała: - Nie tak, nie rób tego jak mój mąż. Kochaj się ze mną, a nie rżnij jak żonę po dziesięciu latach małżeństwa. Mężczyzna pociągnął ją za ręce. Siedziała. Siedzieli razem po turecku. Złączeni w jedno ciało. Blisko siebie. Czuła jego zapach, słyszała jego glos i oddech. Jej skóra przesiąkała jego potem. Delikatne ruchy penisa w jej wnętrzu rozpalały ją. Odchylił się do tyłu. Rozluźnił nogi. Ona leżała na nim okrakiem. Mając go leżącego, wpatrującego się w kwitnący jak za dawnych lat biust, zaczęła poruszać biodrami. Subtelnie delektować się tym ruchem. Jej brzuch, nieco okrąglutki, rozśmieszał Piotra, który ledwo co łapał oddech. Mężczyzna z trudem powstrzymywał się od zakończenia tej przyjemności. W końcu zerwał się i łapiąc łapczywie podnieconą i lepką od potu kochankę przewrócił ją na plecy. Zacisnęła nogi na jego biodrach. On wyprostowany na dłoniach, napinając swe zmęczone mięśnie, zaczął poruszać swym penisem coraz gwałtowniej. Piotr nie mogący już wytrzymać miał pod sobą trzydziestoletnią matkę i mężatkę, kobietę którą podglądał i przez którą stracił premię, zaczął ją pieprzyć. Gwałtownie, a jej głowa osunęła się z łóżka. Piersi drżały a dłonie ściskały łokcie mężczyzny, aż do zadrapania. Piotr dopiął swego. Pieścił jeszcze jej zmęczone ciało, zaglądając w zakryte mgłą szare oczy. Znudzenie odpłynęło. Nie zważali na to która była godzina. Niedługo dzieci powinny wracać. Grażyna wstała naga z łóżka. Piotr spoglądał na jej pośladki, duże i krągłe, biodra wypełnione zbędną tkanką tłuszczową i spocone, lepkie włosy, półkręcone opadające na plecy, tylko zgrabny krok przypominał mu tamtą kobietę. Ona ubierała się. - Czemu dziś przyszłaś? – zapytał - Wiesz, mąż zrobił mi świństwo. Rozwodzę się... - Skończyłaś z nim. – w Piotrze zabłysł pomysł częstszych spotkań. - Tak... - I dlatego do mnie przyszłaś. - Znajomi poradzili mi, że najlepszym sposobem na zapomnienie jest mężczyzna na jedną noc. Pomyślałam o panu. – matka Agnieszki zarzuciła na siebie dżinsową kurtkę i wyszła. Piotr leżał zaszokowany i tylko przez myśl przepływała mu podobna historia jaką przeczytał w amerykańskim opowiadaniu. |
||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||
|
Linki |